Menu

Okiem sędziego

Głos przedstawiciela III władzy, sędziego praktyka z kilkunastoletnim doświadczeniem

Straszny dyskomfort

judge2017

Ustawianie wyroków przez sędziego z adwokatem jest czymś co się w głowie nie mieści, co nigdy nie powinno mieć miejsca. Brak słów.

Szokuje mnie nie tylko sama sprawa, ale to że postępowanie karne w sprawie pewnej sędzi z Wybrzeża trwało aż 12 lat. Jako praktyk wiem, że sprawy korupcyjne nie są bynajmniej tak proste do sądzenia jak się wydaje. To nie jest coś, co można osądzić na 2  czy 3 rozprawach. Przynajmniej w naszym systemie. Ale 12 lat ? 

Zastanawiam się czy sędziowie odpowiedzialni za takie prowadzenie sprawy mają świadomość, że stało się coś równie złego jak sama korupcja w wymiarze sprawiedliwości. Rozpoznawanie sprawy sędziego o korupcję przez 12 lat (i pobieranie w tym czasie wynagrodzenia przez zawieszonego sędziego) jest nie do obrony w odbiorze społecznym. Tego nie da się wytłumaczyć. I nie można bronić. To się nie powinno zdarzyć.

A teraz zadanie z gatunku niemożliwych: Jak przekonać ludzi niemających wiedzy o wymiarze sprawiedliwości, że panaceum na taką przewlekłość nie jest poddanie sądów kontroli politycznej złotoustego ministra ? Praktycy i osoby świadome spraw publicznych oczywiście wiedzą, że nie tędy droga, ale to nie zmienia faktu, że problem jest.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [228] 185.178.96.*

    Tak, nie tędy droga. I chyba mało kto uważa, że "tędy". Ale którędy? Co robi środowisko? Przypomina mi się "Ogarnijcie się sędziowie, bo Ziobro was ogarnie". I co? Jakie propozycje? Jakie działania? Obserwuję dosyć uważnie, ale nie widzę praktycznie żadnych działań oprócz obrony stanu dotychczasowego, czyli też tego dogadywania się z adwokatem i tych 12 lat. Nawet gdyby to był tylko ułamek procenta, to o tyle za dużo. Ale raczej ułamek procenta to nie jest, a znacznie więcej. Kiedy obserwuję wyczyny "mojego" sądu... A jestem tylko pełnomocnikiem, mam sprawę do załatwienia i tyle, koniec. Jak mają reagować np. KK? Ich sprawa dotyczy bezpośrednio. To ich życie. Do czego by można przekonywać? Do jakich konkretów? Przecież tych konkretów nie ma.
    Dotyczy to zresztą nie tylko sędziów i sądów, ale też notariuszy, prokuratury...
    Całkiem szczerze - dla mnie ta informacja nie była taka szokująca. Właściwie w ogóle nie była szokująca. Niestety.

  • judge2017

    To nie takie proste: "sędziowie ogarnijcie się". Przez kilkanaście lat pracy w Warszawie nie spotkałem się z zachowaniem innych, które mógłbym poczytywać za przejaw domniemanej korupcji. Nie ma de facto ogólnopolskiego samorządu sędziów. Na forum zgromadzenia przedstawicieli sędziów danego okręgu (skomplikowana, mało przejrzysta i niedemokratyczna ta struktura, tak politycy to wymyślili) sędziowie nie będą przecież przyjmować uchwały, że potępiają jakiś sędziów z kraju...Skąd mam wiedzieć, czy doniesienia mediów polegają na prawdzie, czy też ktoś jest niszczony...? Nie twierdzę, że wszyscy sędziowie to ludzie bez skazy, ale w wielki układ, to ja nie wierzę.

  • Gość: [228] 185.178.96.*

    Ne twierdzę, że istnieje jakiś wielki układ, do tego świadomie utworzony itd. Nie mam też zamiaru ogółu sędziów (notariuszy, prokuratorów, urzędników itp.) wrzucać do worka z etykietą "patologia". Ale patologie istnieją. Ich istnienie jest całkiem naturalne - rozkłady statystyczne. Problemem jest brak mechanizmów, które by te patologie szybko i skutecznie likwidowały. Przeciwnie, istniejące mechanizmy - np. brak skutecznej zewnętrznej kontroli, system korporacyjny - patologiom sprzyjają, szczególnie w mniejszych środowiskach, gdzie duże znaczenie mają układy i powiązania koleżeńskie, rodzinne, biznesowe itd. Często do tego dochodzą takie czy inne "haki". To jest to, co obserwuję u siebie. Gdybym miał to określić słowem możliwe najkrótszym, najlepsze by było słowo "syf". Niektórzy w tym siedzą, a inni widzą, ale nic nie robią. Bo "kolega", bo to, bo tamto. Oczywiście istnieją też powiązania między takimi "syfami lokalnymi".
    Nie chodzi o potępienia, uchwały, i inne takie. Konieczne są realne działania, szczególnie w sytuacjach, kiedy fakty są bezsporne. I nie takie panie KK by trzeba przekonywać, a samych sędziów, notariuszy i nie tylko ich. Szczególnie tych z najbliższego otoczenia. O sprawie S i SS od początku wiedział praktycznie cały sąd. I co? Bezsensowna obrona. Nieskuteczna zresztą - S w końcu został wyłączony. Reszta sprawy pozamiatana... A to przecież przede wszystkim kolegom z sądu powinno zależeć na tym, żeby sprawa została wyjaśniona do końca, i to od samego początku sprawy, od kiedy się o niej dowiedzieli. Tylko jak przekonać do tego sędziów? Wydawałoby się, że to w ich interesie. Ale widocznie to tylko tak się wydaje.
    Wiem, jak Pan może odbierać to, co tu piszę - "jakiś anonim" itd. Nie całkiem anonim, bo IP się tu wyświetla. Gdyby ktoś bardzo chciał, może namierzyć. Biorę to oczywiście pod uwagę i piszę tylko o tym, na co mam dowody na poziomie procesowym.

© Okiem sędziego
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci